Co jest w życiu ważne?

O co chodzi w tym pytaniu, o co właściwie pytamy?

Czy o drogę, czy o drogowskaz, czy o cel?

A może i o jedno i o drugie i o trzecie?

Może i droga i drogowskaz i cel są jednym, bo droga sam prowadzi a rzecz w tym, by być w drodze?

Wydaje mi się, że całe swoje życie byłem w drodze. Od wczesnych lat dzieciństwa, często pozostawiany sam sobie błąkałem się po okolicznych podwórkach, ogrodach, rynkach, uliczkach. Jakiekolwiek cuda nie napotykałem, cokolwiek mnie by tam nie zadziwiało, zawsze z największą lubością wracałem na swoje kałuże, daszki licznych przybudówek do kamienicy, w której mieszkała moja rodzina, szop, magazynków, na gałęzie podwórkowych drzew. Stąd może wałesając się trochę po świecie, nigdy nie oddalałem sie zbyt daleko, nie pozostawałem nazbyt długo, wracałem „na swoje” z ulgą.

Bliska jest mi ta fraza Kawafisa:

Zawsze trafisz do tego miasta. Będziesz chodził po tych samych ulicach
Nie ma dla ciebie okrętu – nie ufaj próżnym nadziejom –
nie ma drogi w inną stronę.
Jakeś swoje życie roztrwonił
w tym ciasnym kącie, tak je w całym świecie roztrwoniłeś.

Więc pierwsze „ważne” – to być, po prostu być w swoim miejscu, na swoim miejscu. Ważniejsze jednak od miejsca jest to jak  w nim jesteś, czyli czy w nim jesteś, czy naprawdę jesteś tu, gdzie jesteś.

Zdarzały mi się trudne i trudniejsze sytuacje, gdy nie wiedziałem w którą mam iść stronę, co wybrać, za czym się opowiedzieć. Dzisiaj patrząc na dokonywane wybory, te których jestem świadomy, jestem przekonany, że były najlepsze, bo na takie było mnie wtedy stać, w żadnym wypadku na inne.  To jest źródło mojego poczucia wolności. Nigdy nie zależało ono od tego co na zewnątrz mnie, od warunków w jakich przyszło mi żyć, od osób, wśród których żyłem. Moje poczucie wolności, świadomość, że jestem w pełni wolnym oznaczała, że ja sam decyduję w swoim życiu o sobie, nikt za mnie.  Sam więc też ponoszę konsekwencje swoich wyborów, biorę odpowiedzialność za swoje życie. Nikt inny. Oznaczało to także, że mam świadomość swojego wpływu na innych ludzi,  na ich życie. Dlatego zdarzało mi się rezygnować ze swoich pragnień, ograniczać swoje potrzeby, odkładać na bok swój interes. I robić to bezwarunkowo, to znaczy nie uzależniać swojego zachowania od zachowania innych, szczególnie zachowania wobec mnie. Nie zawsze to było łatwe, ale wielokrotnie konieczne.

 A więc drugie i trzecie ważne – wolność i wspólnota, nie oddzielnie, ale tak właśnie: wolność i wspólnota. Wywołuje to napięcie, nawet konflikt, ale dla mnie był on niezbędny, by zachować świadomość istnienia wyboru w każdej sytuacji i utrzymać uważność na to, że każdy mój wybór ma swoje konsekwencje dla innych.

Tak więc ważna jest wolność, ale czasami w sposób wolny trzeba ją umieć sobie ograniczyć, by nie zawłaszczać wolności innych.

Długi czas samotności towarzyszącej mi od wczesnych dziecięcych lat nauczył mnie, że nie żyję dla siebie, i nie żyję po to, by żyć dla siebie. Moja samotność przestała być dokuczliwa, gdy odkryłem więź z moim młodszym bratem i sam będąc brzdącem zacząłem się nim opiekować bardziej niż sobą, troszczyć się o niego, by nie był głodny i by bał się chociaż trochę mniej. Długie minuty i godziny spędzałem gapiąc się w ciemne lub gwiaździste niebo.  Czego wypatrywałem? Może tej wiedzy, że w gruncie rzeczy moje życie nie jest w skali kosmicznej najważniejsze. Ale kosmos nie może się obyć bez mojego życia, bo gdyby tak było, to pewnie bym nie żył. Dopóki żyję, żyję po coś.  Mam coś do zrobienia tutaj i teraz. Nie myśl więc, powtarzałem sobie,  że jesteś za mały. Dalajlamie przypisuje się taką myśl – „Jeśli myślisz, że jesteś zbyt mały, by coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem”.

Stąd czwarte i ostatnie ważne – O tyle żyjesz, o tyle jesteś,  o ile żyjesz z pożytkiem dla świata – ludzi wokół których żyjesz;  kosmosu, którego jesteś centrum.

Bogdan Białek, redaktor naczelny pism „Charaktery” i „Medytacja”, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, prezes Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, dyrektor Ośrodka Medytacji i Spotkań Międzyreligijnych „Melete”.

Bogdan Białek

Z wykształcenia psycholog, był redaktorem naczelnym „Charakterów”, jest założycielem i prezesem Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, ostatnio powołał do życia Instytut Kultury Spotkania i Dialogu. Jest współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Stał się bohaterem filmu dokumentalnego produkcji polsko-amerykańskiej „Bogdan’s Journey” (polski tytuł „Przy Planty 7/9”), który został nagrodzony na festiwalach Jersey City International Televison & Film Festival oraz St. Louis International Film Festival.