Głosy o mnie

Anna Dodziuk

Anna Dodziuk van Kooten, psychoterapeutka, superwizorka psychoterapii, treningu psychologicznego i psychoterapii uzależnień.

Znamy się już 45 lat. I zawsze były to lata „w służbie”: od wspólnej pracy terapeutycznej z osobami uzależnionymi, poprzez aktywność społeczną i dziennikarską Bogdana na rzecz demokratycznego społeczeństwa „na przełomie ustrojów”, po wielkie dzieło edukacji psychologicznej społeczeństwa za pomocą miesięcznika „Charaktery” oraz niebywałą wieloletnią pracę na rzecz przywrócenia pamięci historycznej o żydowskim losie w Polsce, zwłaszcza lokalnej pamięci o pogromie kieleckim.

W żadnym z tych obszarów Bogdan się nie mieścił, zawsze coś duchowego i filozoficznego „wystawało” z jego działań w każdym z tych nurtów. Opowiem przykład najdawniejszy: koniec lat 80., trening intrapsychiczny (zwany też terapeutycznym) dla czterech grup trzeźwiejących alkoholików i członków rodzin z problemem alkoholowym – przyszłych pomagaczy. Bogdan prowadził jedną z grup, ale pewnego wieczora znalazłam się u wylotu schodów na niezbyt obszernej przestrzeni, gdzie siedziało na podłodze pewnie około 50 osób z wszystkich grup, słuchając rozważań Bogdana na temat jednego zdania z tekstu Desiderata: o tym, że miłość jest wieczna jak trawa. Po nim mówiło wiele osób, prawdziwie od serca, a ja miałam wrażenie, że jesteśmy w takich regionach ducha, w jakich normalnie nie bywamy nigdy, że jaśnieją nam twarze, rosną skrzydła i wszyscy lewitujemy kilka centymetrów nad ziemią.

W ostatnich latach imponowało mi najbardziej to, jak znajdował wspólny język z przedstawicielami różnych religii: czy to rabin, czy pastor, mufti czy ksiądz, nauczyciel zen czy mnich prawosławny. Odkąd sięgam pamięcią, Bogdan zawsze był taki międzyreligijny, międzykulturowy i międzyludzki. A może to po prostu głęboka mądrość i niesłychana zdolność zobaczenia każdego w jego prawdzie oraz gotowość do ujawnienia swojej prawdy? Myślę, że w takich warunkach może się dokonywać prawdziwe uzdrowienie.

Paweł Holas

psychoterapeuta, superwizor psychoterapii, nauczyciel uważności i psychiatra, kierownik katedry Neuropsychologii Klinicznej i Psychoterapii na Wydziale Psychologii UW.

Czuję się bardzo wdzięczny i obdarowany przez los, że znam osobiście i przyjaźnię się z Bogdanem Białkiem. Bogdan tego nie wie, ale mówiąc otwarcie, jest dla mnie „mistrzem”. Inne słowo, które mi przychodzi do głowy kiedy o nim myślę – równie niezręczne – to mędrzec i choć to słowo brzmi mało współcześnie to nie wiem jak lepiej określić kogoś tak emanującego mądrością, pokorą i współczuciem, a zarazem obdarzonego poczuciem humoru i autoironią.

Poznaliśmy się wiele lat temu na odosobnieniu medytacyjnym. Mieszkaliśmy w jednym pokoju i siedzieliśmy w milczeniu przez wiele dni. Ta milcząca świadoma obecność, w której nie pada ani jedno słowo, a mimo to tyle jest wypowiedziane, jest czymś co od początku odczuwam w kontakcie z Bogdanem. Niezależnie od tego, że potrafi być również skarbnicą anegdot i przeróżnych ciekawych historii. Ucieszyłem się, kiedy powiedział mi o swoim zamiarze powrotu do pomagania rozmową. Pomyślałem bowiem, że to niezwykłe zdanie z wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito Podróżnik, które nieraz słyszałem z jego ust, a które winno być prawdziwym mottem dla każdego z nas pomagających: „…żebym rozumiał innych ludzi, inne języki Inne cierpienia..”, jest głęboką intencją i życiowym drogowskazem Bogdana i teraz będzie mógł swoją obecnością i rozmową obdarowywać nie tylko takich szczęśliwców jak ja, ale i innych ludzi, którzy do niego się zwrócą.

Mikołaj Markiewicz

Opat Buddyjskiej Wspólnoty Zen Kannon, nauczyciel Zen

Współpracuję z panem Bogdanem Białkiem od kilkunastu lat. Inicjuje on i realizuje dziesiątki projektów zmieniających zarówno świadomość społeczną jak i umożliwiających osobisty rozwój osób. Robi to z pasją, mądrością, otwartością i ciekawością. Jego działania pomogły wielu ludziom lepiej się zrozumieć, określić życiowe wartości i zaplanować działania. Z pełnym przekonaniem rekomenduję p. Białka. Jestem pewien, że może być bardzo pomocny w odkrywaniu przez ludzi całej złożoności tego, kim są i dokonywaniu satysfakcjonujących wyborów w życiu. 

Andrzej Ziółkowski

Były General Manager w międzynarodowym koncernie Thomson i były członek Guiding Board of the World Community for the Christian Meditation oraz Koordynator krajowy WCCM w Polsce.
Obecnie podróżnik, organizator pielgrzymek duchowych do Indii i fotograf religijnych dróg człowieka

Bogdana Białka znam od wielu lat. Nasza przyjaźń przechodziła różne fazy, był w niej też czas wielkiej próby. Ale przetrwaliśmy go i dzisiaj mogę powiedzieć, że jesteśmy bardziej zżyci przez to doświadczenie, niż kiedykolwiek wcześniej.

Bogdan zawsze wzbudzał w moich oczach szacunek i podziw dla swego zaangażowania w projekty i sprawy, dla których mocno biło jego serce. Nie sposób wymienić je wszystkie. Wiele razy był w nich osamotniony i szedł pod prąd i tylko siła jego przekonania, że trzeba, że warto, pozwalała mu przetrwać najtrudniejsze.

Tak było, gdy przez lata upominał się (i upomina) o pamięć dla żydowskich ofiar pogromu kieleckiego (lipiec 1946), będąc głosem tych, o których niewielu chciało pamiętać.

Tak było też, gdy z uporem szaleńca realizował swój życiowy projekt założyciela i wydawcy największego pisma psychologicznego i wydawnictwa „Charaktery”. Przez dziesiątki lat jego publikacji było ono dla tysięcy jego czytelników światłem i nadzieją w ich życiowych dylematach i kryzysach. Pomagało im zrozumieć siebie i innych. Budowało mosty międzyludzkie i wyznaczało drogi na bezdrożach ludzkiej psyche. W Polsce i w czasach, kiedy psychologia i terapia były dla większości społeczeństwa tylko słowami bez treści.  

Wraz z jego profesjonalnym zaangażowaniem w psyche szło zaangażowanie w duszę i ducha. Bogdan przez lata pogłębiał swoją szeroko pojętą praktykę medytacji chrześcijańskiej, obficie czerpiąc z mądrości tradycji wschodnich, głównie zen i judaizmu. Jego duchowy horyzont wiary sięga daleko poza zachodni katolicyzm. Miałem tego przywilej doświadczyć podczas naszej podróży do świętych miejsc wielu religii w Indiach. 

Z biegiem lat jego dogłębna znajomość psychologii połączona z osobistym przeżyciem duchowym zlały się w unikalną całość, czerpiąc z której rozwinął swój autorski program terapii ducha. Jak twierdzi: „Dziewięćdziesiąt procent ludzkich załamań psychicznych ma podłoże utraty kontaktu z samym sobą, ze swoim głębokim „ja”. To jest sprawa ducha i terapia musi uwzględnić aspekt odbudowy zdrowej duchowości, by być skuteczna”. Dla swych rozmówców w ich terapii tej nie chce być dla nikogo mistrzem i wzorcem, pragnie być drogowskazem i towarzyszem w ich podróży do wewnątrz.

Posłużę się tutaj refleksją Raimona Panikkara, który napisałe we wstepie do swej niemieckiej książki „Der Weisheit eine Wohnung bereiten” (Przygotować mieszkanie mądrości):

 „Mądrość to sztuka życia. To może być prosta definicja doświadczenia wewnętrznego człowieka, któremu nadawano różne nazwy we wszystkich tradycjach na przestrzeni dziejów. Mądrość to „savoir vivre”, gdzie „savoir” nie jest wiedzą na temat życia, ale prostym i głębokim jego doświadczeniem”.

I taką mądrością dzieli się ze swymi rozmówcami Bogdan.

Jestem przekonany, że współpraca z Bogdanem przyniesie oczekiwane owoce.